„Dzieje Tristana i Izoldy” – recenzja

Opublikowano: 2020-06-03
Recenzja książki „Dzieje Tristana i Izoldy”.
Czy powrót do lektury z czasów szkolnych może rozbudzić sympatię lub nawet czytelniczą miłość do książki, która do tej pory wywoływała w nas jedynie nieukrywaną niechęć?

Większość z nas szerokim łukiem omija książki, które jednoznacznie kojarzą nam się z nauką, ze szkolną ławą, koniecznością omawiania nudnych fragmentów i ciągłym poszukiwaniem odpowiedzi na klasyczne pytanie: „co autor miał na myśli?”. „Dziejów Tristana i Izoldy” chyba nikomu z was nie trzeba przedstawiać. Ten wyjątkowy owoc literatury francuskiej, opowiadający o miłości, pięknie i trudach związanych nieodłącznie z tym najbliższym ludzkości, już od zarania dziejów, uczuciem, trafia po raz kolejny do naszych rąk. Już nie jako lektura czy wyjęte z kontekstu fragmenty, które ciężko nam było zrozumieć, ale jako swego rodzaju czytelniczy skarb, pokryty kurzem i nagryziony zębem czasu, który dziś mamy okazję na nowo odkryć i pokochać.

Nie będę ukrywać, że i ja należałam do tej grupy odbiorców, którzy dość niechętnie podchodzą do takich literackich „odgrzewanych kotletów” z czasów szkolnych. Tym bardziej, jeśli nie kojarzą się one najlepiej. Kiedy brałam do swych rąk francuską powieść, byłam bardzo sceptyczna. Pierwsze strony książki również nie napawały mnie optymizmem – nieco dziwny język raczej odpychał mnie jako czytelniczkę, niż przyciągał. Mimo to kontynuowałam swoją wyjątkową „przygodę” z Tristanem i Izoldą. Chociaż sama spodziewałam się, że prędzej czy później przed skończeniem lektury, odłożę pozycję na półkę, bez zamiaru powrotu do niej, z nieukrywanym zdziwieniem stwierdziłam, że powieść zaczęła mnie wciągać. Z każdą kolejną stroną zaczynałam powoli zakochiwać się w tym, co mnie tak odpychało. Między linijkami odnajdywałam ukryte piękno francuskiej literatury, zachwycając się prostotą i odmiennością stylu, zwrotów. Wady „Dziejów Tristana i Izoldy”, które dostrzegałam kiedyś i które przetrwały w moim czytelniczym sercu do dziś, powoli przeobrażały się w zalety. To, co inne, nieznane i niezrozumiałe, pociąga i jak widać ta zasada obowiązuje także w świecie literatury.

Jeśli możecie, odrzućcie na chwilę Wasze wspomnienia o tej powieści i spróbujcie przezwyciężyć swoją niechęć. Weźcie choć na kilka chwil do swoich rąk „Dzieje Tristana i Izoldy” i dajcie im szansę jeszcze raz. Może i wy dostrzeżecie w tej książce coś więcej niż tylko nudną lekturę?

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

„Dzieje Tristana i Izoldy”, Wydawnictwo MG 2020



Facebook
Reklama
 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat
COUNT:31