Wiele czasu czekałem na tę podróż, inną od zwyczajnego podziwiania rozległych dolin i plantacji kawy, które zawsze wydawały mi się niedostępne. Nadszedł czas i w końcu mogę rozpocząć tak wyczekiwaną przygodę.
Zbliżając się do tego ogromnego „świata upraw kawowych”, z niecierpliwością oczekuję na spotkanie z osobami widzianymi w oddali - tymi, które własnymi rękami zbierają czerwone owoce kawy. Przez trzydzieści pięć lat byłem świadkiem życia społeczeństwa znajdującego się między wojną i pokojem, fotografując ludzkość uwięzioną w chaosie tego świata.
Dziś, po wielu tygodniach gromadzenia materiałów, wyruszam w podróż do źródeł największej na świecie sieci kawy - Nespresso. Za pomocą fotografii chcę opowiedzieć historie codziennego życia farmerów, kobiet i mężczyzn, którzy współtworzą program zrównoważonego rozwoju firmy, zapoczątkowanego dziesięć lat temu.
Zbliżamy się do najwyżej położonego punktu Gwatemali, z którego można zobaczyć najwyższy wulkan tego kraju. Mgła zasłoniła krajobraz, który chciałem uwiecznić na fotografii. Nagle obok nas pojawia się rozpromieniona kobieta, potomkini Majów. Bez słowa, uśmiechając się, wręcza mi bukiet kwiatów.
Wojownicy kawy
Brazylia: ogromny kraj i lider w produkcji kawy. Zobaczyłem tu pola plantacyjne przekazywane z pokolenia na pokolenie przez właścicieli, którzy swoje życie poświęcili ziemi i uprawie kawy. Jest to dzień świętowania na plantacji Fazenda Sao Roque Curitiba w Mariano. Właśnie przyznano plantatorom certyfikat Rainforest Alliance, otrzymany dzięki udziałowi w programie AAA firmy Nespresso, będący gwarancją jakości. Mężczyźni z rodziny Barbosa są dumni ze swojego osiągnięcia – to ogromny krok naprzód w doskonaleniu produkcji i sposobu uprawy. Mogli zatrzymać nowiny dla siebie, ale zdecydowali się podzielić wiadomościami z tymi, którzy ciężko pracowali na plantacji, dzięki którym odnieśli sukces. Spotykamy mężczyzn, którym należy się szczególne uznanie – „wojowników” walczących o kawowe ziemie, którzy naprawili szkody wyrządzone przez złe warunki pogodowe i katastrofy naturalne. Niedawno seria ulewnych deszczy wymyła wszystkie zasadzone ziarna kawy. Ziemia jest miejscem wzrostu i plonu, ale jednocześnie uczy cierpliwości, pokory i wytrwałości.
Wspólne świętowanie nowo otrzymanego wyróżnienia zdaje się wymazywać trud dnia codziennego.
Narzędzie
W cztery miesiące zobaczyłem sześć krajów. Przejechałem z Indii do Kolumbii, z Brazylii do Gwatemali i z Etiopii do Południowego Sudanu, dzieliłem chwile i wspomnienia z farmerami, producentami kawy i właścicielami plantacji. Spędziłem także czas z plantatorami, technikami, profesjonalnymi degustatorami i inżynierami. Chcą oni nie tylko sprostać surowym wymaganiom stawianym kawie najwyższej jakości, lecz dążą do lepszego życia w zadbanym środowisku.
Uważnie obserwuję ich ręce i stopy, potrzebne do uprawiania ziemi. Ściskam spierzchnięte i zranione dłonie z wystającymi od wysiłku żyłami.
Podczas tej podróży całkowicie skupiam się na narzędziach do uprawy, będących przedłużeniem rąk - oraz na ruchu dłoni, który różni się w zależności od kraju, klimatu i warunków pracy na danym rodzaju gleby oraz od gatunku rośliny. Pomiędzy farmerem a jego towarzyszem pracy – narzędziem - istnieje swoista więź, pewnego rodzaju porozumienie, Na powyższej fotografii, którą zrobiłem w Brazylii, uwieczniłem moment, gdy stary człowiek przerwał na chwilę kopanie, aby pokazać mi to wyjątkowe narzędzie, niezbędne w jego codziennej pracy.
Wczesny ranek
Słońce właśnie wzeszło nad górami pokrytymi polami kawy i zawędrowało na środek plantacji Ariela Palaciousa. Co rano, na energiczny dźwięk rogu, wszyscy mężczyźni i kobiety gromadzą się w ustalonym punkcie.
Tradycyjne, kolorowe ubrania, w które odziała się dziś większość ludzi, są oznaką początku świętowania. Nadzorcy, którzy przewodzą i towarzyszą pracownikom, rozdzielają codzienne zadania. Wraz z rodzinami przybyli tu z odległych regionów Gwatemali, by przez trzy miesiące pracować na plantacji i zamieszkiwać tę ziemię przez resztę roku.
Na zdjęciu widać, jak twarz Romeli Lopez Gomez oświetlana jest przez poranne słońce. Odwraca się, okazując czułość swojemu synowi, którego niesie na plecach. Pracownicy, udając się każdego dnia na położone na wzgórzach pola, potrzebują dużo cierpliwości i wytrwałości w pracy - obfite zbiory oznaczać będą wysokie wynagrodzenie. Rześkie powietrze i świetliste słońce to nieodłączne elementy każdego poranka.
Świt
Ręce pracowników są wyćwiczone tak, by każdego dnia sprawnie zbierać rosnące na kawowcach czerwone owoce. Pomimo upału każda z tych osób musi włożyć całą swoją energię w pracę, aby wypełnić torby po brzegi.
W oddali widać poruszające się wzdłuż gór duże grupy farmerów. Do głowy mężczyzny na fotografii przywiązany jest pasek, który ma pomóc utrzymać co najmniej sześćdziesięciokilogramowy ładunek owoców na jego plecach. Mężczyźni i nieliczne kobiety powoli, po kolei, schodzą z powrotem z górskiego zbocza. Nic nie jest w stanie zakłócić ich wędrówki - są tak skupieni na swoim wysiłku. Zostawiając u zbocza ładunek, który mocno ciąży, wracają po kolejny worek, by znów wypełnić go owocami kawy.
Gdy zachodzi słońce, pracownicy po raz ostatni tego dnia przemierzają dobrze im znaną trasę. Rodziny powracają do swoich chat, zbudowanych przez Ariela Palaciosa i jego dwie siostry, którzy miłość do kawy zapisaną mają w genach.
Krople ciężkiej pracy
Wilgotne powietrze otacza kobietę na fotografii, trzymającą maczetę oraz widły – narzędzia służące do wyrywania chwastów z ziemi. Chusta chroni jej głowę przed palącym słońcem. Rozpoczyna ona pracę o świcie, by uniknąć najsilniejszych promieniowania słonecznego. Na plantacji Pombolakku w Virajpet u jej boku pracuje wiele innych kobiet. Otacza je wszechogarniająca zieleń krajobrazu, odziane są one w kolorowe stroje. Plewiąc, poruszają się w rytm maczet, miarowo uderzających o ziemię. Suche, mieszające się i regularnie powtarzające się dźwięki towarzyszą ich płynnym ruchom.
Gdy piekielny upał zalewa całe ciało kobiety, jej twarz oraz zmarszczki na skórze pokrywają się kropelkami potu, które spływają po jej pięknej twarzy - jedna po drugiej.
Nocne świętowanie
Kobieta na zdjęciu ubrana jest w obrzędowy strój, jako że w tym dniu mają miejsce ważne uroczystości. Liczne odcienie kolorów jej spódnicy sugerują, że pochodzi ona z jednego z koczowniczych plemion z Rajasthanu, które wędruje w okresie zbiorów kawy, podejmując pracę w charakterze pracowników sezonowych na plantacjach.
Właśnie zakończył się dzień, a tym samym ciągłe pochylanie się nad krzewami. Zmęczenie i pracę fizyczną kobieta pozostawia za sobą. Dzisiejszą noc wypełni śmiech, a mężczyźni i kobiety będą mogli zapomnieć o zadaniach i trudzie codziennej pracy. Postać podąża ścieżką między roślinami – dumna i dziś już wolna niczym beztroska królowa.
Czerwone owoce
Od czterech pokoleń przedstawiona na fotografii plantacja prowadzona jest przez rodzinę Rodriguez, kobiety i mężczyźni przyjeżdżają tu z różnych regionów, aby pracować w czasie sezonu.
Mężowie i żony pracują często razem przy zbieraniu owoców. Ponieważ na tarasie leży ogromna ilość zbiorów, rzucają się one w oczy. Nic nie umknie bystrym źrenicom i sprawnym dłoniom pracowników sezonowych - ich wynagrodzenie zależy bowiem od ilości i jakości zebranych plonów, które muszą jeszcze później posortować.
Inspektor przechadza się między górami czerwonych „jagód”, przeprowadzając ostatnią kontrolę. Po wydaniu przez niego zatwierdzenia, owoce kawy składowane są w worki. Gdy przychodzi czas na ich ważenie, do karteczki z imieniem każdego pracownika przypisywana jest zebrana przez niego waga i ilość plonu.
Przed oddzieleniem od serca gałązki, owoce przenoszone są do płukania. Na końcu pozostaje już „czyste” ziarno kawy.
Duma
W Brazylii napotkałem młodych ludzi pełniących ważne funkcje na plantacjach kawy, którzy wcale nie chcieli przenosić ze wsi do prężnie rozwijających się metropolii.
Poznałem mężczyzn i kobiety, którzy – spędzając osiem godzin dziennie w promieniach palącego słońca – zdają się być dumni ze swojego wkładu w produkcję kawy, pomimo trudu pracy fizycznej. Wynagrodzenia wypłacane im przez właścicieli plantacji, pozwalają na dostatnie życie i utrzymanie ich rodzin. Pracownicy ci są częścią społeczności, która oddana jest zasobom ziemi i związana z kulturą kawy, z której żyją.
Przedstawiony na zdjęciu Adilson Aparecido de Souza, farmer z plantacji Mariano, właśnie dowiedział się, że kawa, którą wyprodukował, otrzymała certyfikat wydany przez Rainforest Alliance w ramach programu zrównoważonego rozwoju. Stojąc w silnym słońcu ponad ziemią, spustoszoną przez deszczowy i ostry klimat, który wyniszczył starannie zasiane ziarna, Adilson Apreciado de Souza na krótką chwilę przerywa pracę, by nacieszyć się uczuciem dumy ze swoich osiągnięć.
Wieczna i zarazem przemijająca sztuka
O zmierzchu, w niewielkiej wiosce złożonej z wielu ustawionych obok siebie domów, panie opuszczają domowe zacisza i dyskretnie nakładają na siebie swoje sari. Kobiety te pielęgnują tradycję, której każda matka uczy swoje córki – jest to rytuał, do którego niezbędna jest miska z mąką ryżową, wymieszaną z pyłem marmurowym.
Kobieta na zdjęciu najpierw w ciszy i pokorze zamiata kurz znajdujący się na podłożu nieopodal swojego domu, po czym zwilża je. Zaczyna tworzyć rysunek od nałożenia w wyznaczonym punkcie białego proszku i improwizując, kreśli kontury niżej - aż powstaje piękny wzór. Każdy taki obraz jest unikalny i… przemijający. Wzór zaciera się w ciągu dnia, gdy przechodzą po nim przechodnie, co przynosi szczęście i pomyślność.
Następnego i każdego kolejnego dnia rytuał ten jest powtarzany. Właśnie w ten dzień rośliny kawowe wykiełkowały ponad ziemię.
Lustro
Brazylia była pierwszym przystankiem podczas mojej podróży i odkrywania „kawowego świata”. Wyruszyłem z misją zrozumienia, jaki wpływ ma program AAA firmy Nespresso na życie farmerów zajmujących się produkcją kawy. Uważam się za fotografa, lecz także - za dziennikarza. Przybyłem tam, aby być świadkiem trudu, zobaczyć na własne oczy i zrozumieć warunki pracy tych ludzi.
Na plantacji Fazenda Mariano w Poços de Caldas robotnicy w skupieniu uprawiają ziemię, a ich ruchy porównać można ze sprawnymi ruchami chirurga. Moje pierwsze spotkania z tymi robotnikami pozostawiły u mnie szczególny obraz społeczeństwa żyjącego z uprawy kawy.
Wchodząc na ich ziemie, przedstawiam się jako ktoś, kto będzie fotografował ich pracę, aby zrozumieli, że jestem podobny do nich – jestem osobą „uprawiającą” obrazy. Moim celem jest, aby pracownicy powierzyli mi część swojego codziennego życia. Na fotografii widać moment, kiedy pokazuję robotnikowi jedną z moich książek. Po przejrzeniu kilku stron ze zdjęciami mężczyzn i kobiet z innych regionów świata, José Rovilson Ribeiro zadaje mi serię pytań. Odpowiadam, rozmawiamy. Potem dodaję: „Teraz twoja kolej”. Zdejmuje kapelusz i trzyma go na wysokości serca. W elegancji jego ruchów zauważam nie tylko szacunek dla pracy i poświęcenie, którymi ten mężczyzna chce się ze mną podzielić, lecz także jego sytuację - jako farmera kawy, który odgrywa ważną dla ludzkości rolę.
Pod promieniami słońca
Na plantacji Kumbrikhan w Indiach, w samym sercu regionu Chikmagalur, w promieniach jasnego słońca ziarna kawy układane są w stożki. Procedury związane z produkcją kawy są tu takie same jak na każdej innej plantacji. Po oddzieleniu od ziaren wierzchniej warstwy czerwonej skórki, poddaje się je procesowi fermentacji przez kilka godzin. Następnie mężczyźni napełniają duże kosze mokrymi ziarnami kawy, po czym „wylewają” owoce na taras z dwóch pojemników jednocześnie. Zdają się podążać po niewidocznych liniach, tworzących coś w rodzaju szachownicy, dzięki czemu z ziaren powstają idealne stożki. Potem jedna z kobiet pochyla się i rozkłada całą warstwę wilgotnych plonów kawy na podłożu, układając je w jednej płaszczyźnie. Dzięki temu każdy owoc zostanie dokładnie wysuszony przez słońce.
Przez dwadzieścia cztery godziny ziarna są nieustannie przewracane, by otrzymały wystarczająco dużo słonecznego ciepła. Tylko gruntownie wysuszone są umieszczane w workach i przeznaczane na sprzedaż.
Wspólne życie
Plantacja Lagoa Ouro Verde w Muzambinho jest prowadzona przez kobietę – Carmen Ribeiro Do Valle Almeida. Wszystko na plantacji jest wyjątkowo czyste i poukładane, jako że na tych polach kawowych pracuje znaczna liczba kobiet.
Rosa Helena Moreira de Oliveira, za pomocą narzędzi pieli rośliny kawowe z chwastów, by ochronić je przed zniszczeniem. Wieczorem podążam za nią do jej domu. Podobnie jak chaty innych robotników, jest on położony na terenie samej plantacji. W drzwiach już czeka na nią mąż, który powrócił z pracy na polach chwilę przed nią. Ich spotkanie po całym dniu jest pełne emocji – w końcu tych dwoje może dzielić ze sobą uczucie zmęczenia, ulgi oraz czułość. Zapraszają mnie do środka, spędzamy miło czas, rozmawiając w salonie.
Jestem świadkiem doniosłego i intymnego momentu ich bycia razem – z dala od mozołu codzienności nastaje błoga chwila szczęścia. Po wyczerpującym dniu na ich twarzach pozostają jedynie dwie krople potu - symbole dwóch dróg w codziennym życiu.
Siła kobiet
Kobieta na zdjęciu stoi w ciemnym pokoju, w którym jedynym źródłem światła jest niewielkie okno. Jej obecność wypełnia szopę na narzędzia potężną energią. Pomieszczenie, zbudowane z drewna, położone jest na wzgórzu, na jednym z pól kawy. Budynek znajduje się przy organizacji zwanej Buscando Futuro, zrzeszającej kobiety: farmerki i właścicielki ziemi, która jest częścią plantacji. Panuje tu radosna atmosfera, tworzą ją kobiety w różnym wieku. Otrzymują one pomoc ze strony FNC – legendarnej Federacji Kolumbijskich Hodowców Kawy. Wiele z nich straciło męża, ojca, brata - niejednokrotnie w tragicznych okolicznościach. Różne wydarzenia w historii Kolumbii odcisnęły piętno na życiu tych dzielnych kobiet, które nauczyły się radzić sobie dzięki pracy przy uprawie kawy. Twarz każdej z nich to opowieść o czułości, smutku, ale przede wszystkim o sile. Oblicze uwiecznionej na zdjęciu Gerardiny Caldon przepełnione jest niewątpliwym pięknem i urodą.
Wezwanie do działania
Farmerzy z brazylijskiej plantacji Campestre we wczesnych godzinach porannych udają się autobusem na pola. Spędzają tam osiem godzin w palącym słońcu. Wieczorami, zmęczeni wracają do domów, w pośpiechu zajmując miejsca na siedzeniach chybocącego się autobusu. Joao Aparecido Leite i jego towarzysze zajmują się przygotowywaniem ziemi wokół każdego krzewu kawowego. Zaangażowanie, doświadczenie
i wprawa widoczne są w każdym ich ruchu.
Praca przy ziemi i pielęgnowanie roślin kawowych to zadania, które wymagają staranności i zapału – jak mówi przysłowie: żyjemy, aby pracować. „Nie pracujemy tak ciężko po to, aby móc przetrwać i zapewnić sobie byt. Pracujemy, by przeżyć lepiej nasze życie. Tego właśnie nauczyłem się na tej plantacji” – mówi Joao Aparecido Leite.
Przerywa on na chwilę wykonywanie swoich czynności. Na twarzy mężczyzny odbija się nie tylko trud ciężkiej pracy fizycznej, lecz także siła i zdeterminowanie. Jego podejście może być inspiracją dla innych.
Początki
Istnieją teorie, które mówią, że uprawa kawy zapoczątkowana została u wybrzeży rzeki Nil. W Etiopii program zrównoważonego rozwoju firmy Nespresso jest w pierwszych etapach wdrażania. Towarzyszę delegacji, która udaje się na wizytację jednej z plantacji. Tego dnia jej przedstawiciele mają spotkać się z robotnikami – wielu z nich przyjechała z bardzo odległych stron. Większość z nich należy do programu AAA od niedawna. Dla tych, którzy otrzymali certyfikaty programu, uczestnictwo w nim jest powodem do radości, gdyż gwarantuje stały dochód i oznacza spełnienie surowych wymogów dotyczących uprawy kawy i jej jakości.
Mężczyzna na fotografii w swoim nieskazitelnym stroju wygląda niczym dostojny król. Stoimy na skraju kawowej plantacji w Etiopii, niedaleko granicy z Południowym Sudanem. Planowane jest, aby w 2014 roku program AAA firmy Nespresso zadedykowany został Afryce.
Przejście
Po przekroczeniu gór i równin, mijając niewielkie miasta znajdujące się głęboko w dolinie, docieramy w okolice regionu Chanjol, składającego się z dwudziestu dwóch domów. Rodziny tworzące tutejszą społeczność łączą codzienne czynności oraz praca przy krzewach kawy i uprawie ziemi.
W tym rolniczym, odizolowanym od świata miejscu położonym na wysokości 1800 metrów, dzień rozpoczyna się o wschodzie słońca, wraz z pianiem kogutów. O poranku kobiety zajmują się domowymi obowiązkami. Około godziny ósmej dzieci wybiegają do szkoły drogą w dół zboczy, obsianych krzewami pełnymi - w zależności od pory roku - czerwonych owoców lub białych kwiatów. Przebywają tam do pory obiadowej. Podczas zbierania ziaren kawy, młodsze dzieci pozostają u boku matek, a starsze uważnie obserwują rodziców i dziadków przy pracy, ucząc się - najprawdopodobniej w przyszłości pójdą w ich ślady i także będą pracować na plantacji.
Członkowie społeczności w Chajon nawiązali współpracę ze stowarzyszeniem o nazwie Asdeflor, aby połączyć siły i efektywniej segregować zbiory. We wspólnym pomieszczeniu postawiono prowizoryczny stół, na którym ogromne worki napełnia się ziarnami kawy. Powieszono też dwie tabliczki z odręcznie napisanymi słowami „wizja” i „misja”.
Wraz z zapadnięciem zmroku w Chajon kończy się dzień i miasto przepełnia nieskazitelna cisza.
Fot. Nespresso/Reza
IP